Geoblog.pl    magdah    Podróże    Wietnam, Laos, Tajlandia    Mae Yen
Zwiń mapę
2024
05
gru

Mae Yen

 
Tajlandia
Tajlandia, Pai
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10101 km
 
Do Pai nie jest może zbyt daleko, bo chyba 129 km, ale droga jest niesamowicie kręta i prowadzi najpierw kilkaset metrów w górę, a potem kilkaset metrów w dół. W każdym razie przez jakiś czas zastanawiałam się czy czasem nie będzie mi niedobrze...

Rano oblecieliśmy całą masę watów , posiedzieliśmy w knajpkach, a po południu drogą krętą dostaliśmy się do Pai.

Na miejscu zamiast obiecywanego spokoju zastaliśmy tłumy- białasów i Chińczyków głównie. Ulice w Pai oświetlone lampionami ( zdjęcia brak) , no dotarliśmy wieczorem były pełne. W każdym razie przemieściliśmy się z tobołami do knajpy- na pyszną zupę rybną podawaną w kociołku. Tam zamówiliśmy też taksówkę, a Zygmunt popracował trochę. W końcu dotarliśmy do hotelu padliśmy.

Za to rano, Horodyski wpadł na genialny pomysł udania się pieszo do jakiejś atrakcji lokalnej, albowiem nasi gospodarze w hotelu jakoś nie chcą współpracować w kwestii zamawiania lokalnych wycieczek. Poszliśmy więc.

Oczywiście brak jakiegokolwiek rozeznania w temacie doprowadził do tego, że nie zdawaliśmy sobie spraw, że szlak ma 8 km w jedną stronę, przez dżunglę, z kilkusetmetrowym podejściem po gliniastym podłożu ( i zejściem) , biegiem strumienia itp.

Wodospady nazywa się Mae Yen i położony jest w środku tutejszego lasu.

Początkowo szlak jest bardzo przyjemny, po prostu ścieżka wzdłuż strumieni. Czasami należy pokonać bród. Spokojnie zdejmowałam buty, skarpetki, pokonywałam bród, potem ręczniczkiem wycierałam nogi, zakładałam skarpetki i buty. Po kilkuset metrach żniw zdejmowałam buty itp. Po dwóch kilometrach moje buty, skarpetki były całe mokre, a ręczniczek ( 20cmx20cm) cały w błocie. Potem nie zdejmowałam więc butów i szybciej się szło.

Szlak stawał die jednak coraz cięższy, było więcej głazów, a czasami trzeba było iść po skałach lub korytem strumienia. W 9końcu, aby dojść do wodospadu należało wspiąć się kilkaset metrów w górę po dość błotnistej, bardzo stromej ścieżce, dobrze, że nie było mokro.

Na koniec oczywiście należało zejściem spowrotem do strumienia.

Cały czas żyliśmy nadzieją, że u kresu czeka nas jakiś parking i budką z Coca Colą. Ale nic z tego, musieliśmy wracać tą samą drogą, a dodatkowo Horodyski wszedł nad wodospad, bo tam pewnie spodziewał się tej budki. No nic, dodaliśmy sobie tylko jakiś kilometr...

Byliśmy jednak już zmęczeni i gdy w końcu wyszliśmy z lasu, w pierwszej knajpie wytraciliśmy zimne piwo ( nawet ja). W sumie szlak jest dość męczący, trzeba mieć buty dobre do wody i do chodzenia po różnej nawierzchni, zapas wody ( my pijemy z butelki z filtrem Water to Go, filtruje wodę że strumienia, inaczej musielibyśmy mieć ze sobą po 2 litry na osobę chyba tj. 4 kg dodatkowo). Głównie chodzą tam młodzi ludzie, znacznie szybciej niż my  , ale tłoku nie ma. W sumie po tym szlaku zrobiliśmy jakieś 18 – 19 km.

Potem doczłapaliśmy się do hotelu, po drodze wstępując na jakąś zupę..
Dziś za to gorące źródła i spacerek.

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (20)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2024-12-05 12:31
Podziwiam I wielki szacunek!
 
 
zwiedzili 28.5% świata (57 państw)
Zasoby: 509 wpisów509 1032 komentarze1032 5014 zdjęć5014 2 pliki multimedialne2
 
Nasze podróżewięcej
21.03.2025 - 23.03.2025
 
 
20.11.2024 - 08.12.2024
 
 
29.09.2024 - 10.10.2024