Dziś, jak starzy ludzie, nie zrywamy się w środku nocy, aby zdążyć na poranny samolot, tylko śpimy na lotnisku, jakieś 100 m od terminala – w hotelu Steigenberger.
Jutro kierunek Doha i dalej do Hanoi - sentymentalne powtórzenie podróży sprzed 16 lat – nieco skrócone ( wtedy było to 5 tygodni) , być może zobaczymy coś nowego. Nie mamy żadnych planów, bo Horodyski się leni, nie ułożył żadnego planu i nie wiem do końca, czy wie gdzie jedzie.... Gada różne niestworzone rzeczy ( Chiny? Birma?) , więc być może wylądujemy jeszcze gdzieś indziej. W każdym razie musimy stawić się w Bangkoku za jakieś 3 tygodnie.
Jak na razie mamy zarezerwowany hotel w Hanoi i umówione spotkanie z Zuzią, którą poznaliśmy kiedyś w Nepalu i to są nasze jedyne pewne punkty programu.